Wywiad z autorką „Mamo, Tato – dlaczego nie jemy zwierząt?”

Co było impulsem do napisania książeczki o prawdzie kryjącej się za chowem przemysłowym – rozmawiamy z Donatą Marfiak, autorką „Mamo, Tato – dlaczego nie jemy zwierząt?”.

Rozmowa z autorką nie może obejść się bez pytania o inspirację, więc zaczniemy od tego: skąd pomysł na taką książeczkę?

Donata i LeoPomysł napisania książki powstał spontanicznie kilka miesięcy po narodzinach naszego syna. Byliśmy już wtedy początkującymi weganami, co w naszym kraju wciąż wzbudza kontrowersje, często więc pytano nas o dietę synka, a szczególnie kwestię jedzenia mięsa. Dla nas odpowiedź była oczywista. Weganizm to nasz świadomy wybór, związany nie tylko ze sposobem odżywiania ale przede wszystkim życiem i cierpieniem innych istot. Ponadto znając oficjalne stanowiska naukowe dotyczące diety wegetariańskiej i wegańskiej oraz jej stosowania na każdym etapie życia i rozwoju człowieka, nigdy nie mieliśmy wątpliwości co do słuszności naszej decyzji. Przykro nam, że wielu ludziom tak trudno to zrozumieć, a zarazem tak łatwo krytykować.

Jak wszyscy rodzice chcemy najlepiej dla swojego dziecka. Martwiło nas jednak, czy – tak jak my – nasz syn będzie musiał odpowiadać na te wszystkie (nierzadko złośliwe) pytania, zarzuty i zaczepki. Czy będzie musiał się tłumaczyć… dlaczego nie je zwierząt. Postanowiliśmy więc, że mu pomożemy. Jeszcze tego samego dnia powstał tytuł i pierwszy fragment książki zaczynający się od zdania: „Mamo, a dlaczego dzieci przezywają mnie glonajad?”.

Czyli można powiedzieć, że to zostanie (wege) rodzicami zainspirowało Was do inicjatywy wydawniczej na rzecz dzieci?

Tak. To ważne wydarzenie w naszym życiu stało się impulsem do spojrzenia na problem wykorzystywania i krzywdzenia zwierząt, nie tylko z perspektywy osoby dorosłej, ale również dziecka. Wychowując się w społeczeństwie, gdzie spożywanie mięsa jest przyjętą normą i kulturowym zwyczajem, dzieci nie podejrzewają, że kryje się za tym krzywda i cierpienie niewinnych stworzeń. Tak jak kiedyś my dorastają w przekonaniu, że krowy, świnki i kury wiodą szczęśliwe życie na łonie natury, otoczone troskliwą opieką człowieka. Gdy zadają niewygodne pytania, zapewnia się je o humanitarnym traktowaniu zwierząt i absolutnej konieczności spożywania mięsa – co nie jest prawdą.

Mamo, Tato - dlaczego nie jemy zwierząt?

Niestety hodowla przemysłowa nie pozostawia złudzeń co do prawdziwego losu zwierząt, które traktuje się jak towary na sprzedaż, a nie żywe czujące istoty. Bądźmy szczerzy – dzieci nigdy by tego nie zaakceptowały. Przecież od najmłodszych lat uczymy je miłości i szacunku do zwierząt. Trudno sobie bez nich wyobrazić dziecięcy świat gier, zabaw, książek i filmów. To one są ulubionymi bohaterami naszych pociech, wzbudzając ich sympatię, zachwyt i śmiech. Uważamy, że dzieci zasługują na szczerość i możliwość dokonania świadomego wyboru. Takie też jest główne przesłanie naszej książki.

Opowiedz zatem coś o Waszej rodzinie :)

Przeciętna rodzina Kowalskich w niedziele ma na obiad rosół i schabowego, a wieczorem ogląda „taniec z gwiazdami”. Zdecydowanie nie pasujemy do tego szablonu – nie dość, że weganie to jeszcze bez telewizora. Ale poza tym jesteśmy całkiem ‘normalną’ rodziną :)

Uwielbiamy gotować, interesujemy się zdrowym odżywianiem i medycyną naturalną. Nie bez powodu został też umieszczony taki wątek w naszej książce. Ale oczywiście nie wszystkie zainteresowania mamy wspólne – Jerzy lubi dreszczyk adrenaliny, a jego życiową pasją są skoki spadochronowe, a ja dla odmiany lubię tańczyć i czytać. Dzień bez lektury to dla mnie dzień stracony. Zdarza się, że czytam na głos podczas gdy Jerzy gotuje. Często też gotujemy wspólnie ale niewątpliwie to on jest szefem naszej domowej kuchni. Jak dla mnie jest najlepszym kucharzem na świecie. Najzwyklejsze dania – w jego wydaniu – zamieniają się w arcydzieła kulinarne. Przywiązujemy dużą wagę do przygotowania posiłków i celebrujemy każdy, nawet najskromniejszy. Doceniamy i cieszymy się z tego co mamy. Czasem zapraszamy znajomych na kolację, żeby mogli się przekonać jak pyszna i urozmaicona jest kuchnia roślinna, i że wbrew powszechnej opinii wcale nie jemy trawy. Wielu powtarza, że gdyby ktoś im serwował takie dania na co dzień, to już dawno zdecydowaliby się na dietę roślinną.

Czy narodziny Leo wiele zmieniły w Waszym życiu?

Gdy pojawił się na świecie nasz syn, jego wychowanie stało się priorytetem. Staramy się spędzać razem jak najwięcej czasu. Leo, który ma obecnie 1,5 roku, uwielbia wspólne podróże, zajęcia pływania i wyprawy rowerowe. Często wyjeżdżamy też na wieś by odpocząć od miejskiego zgiełku i nacieszyć się przyrodą. Jesteśmy już zmęczeni życiem w mieście. Dlatego naszym głównym celem życiowym w tej chwili jest stworzenie samowystarczalnej, ekologicznej siedziby, w oparciu o zasady permakultury. Nie możemy się już doczekać własnego ogrodu z ekologicznymi warzywami i owocami.

Prace nad książką trwały 13 miesięcy, prawda? Co zajęło Wam najwięcej czasu?

Tak, od momentu napisania pierwszego zdania do wydruku książki minął ponad rok. Planowaliśmy premierę na 1 czerwca, a zastał nas wrzesień. Niewątpliwie najwięcej czasu zajął proces powstawania ilustracji. Samo znalezienie ilustratora nie było łatwym zdaniem. Dopiero po 2 miesiącach poszukiwań poznaliśmy Kubę, któremu spodobała się tematyka i treść naszej książki. Długo też zastanawialiśmy się nad rodzajem i stylem ilustracji. Chcieliśmy, żeby możliwie najlepiej odzwierciedlały przekaz książki. Przeglądnęliśmy mnóstwo książeczek dla dzieci w poszukiwaniu inspiracji. W końcu zdaliśmy się na własną intuicję. Każda kolejna ilustracja to efekt wielu dni naszych wspólnych uzgodnień, konsultacji, poprawek oraz już samej pracy Kuby.

A co było dla Was najtrudniejsze?

Tematy poruszone w książce oprócz tego, że wzbudzają silne emocje, są bardzo złożone i można je rozpatrywać przez pryzmat wielu czynników. Problematyka hodowli przemysłowej, która stanowi meritum naszej książki dotyka nie tylko sfery etycznej i zdrowotnej ale również społeczno-kulturowej, ekonomicznej i politycznej. Nie było więc łatwym zadaniem, by z tego gąszczu informacji, mitów, faktów i ich wzajemnych powiązań i zależności, wydobyć kwintesencję i jeszcze przedstawić to w ciekawy sposób, dopasowany do wiedzy i wrażliwości młodego odbiorcy.

Wiem, że planujecie kontynuację „Mamo, Tato…”. Jakie będą kolejne historie z Leo w roli głównej?

W kolejnej części będzie się dużo działo. Jej forma będzie nieco inna niż obecnej publikacji. Leo razem z innymi dziećmi ze szkoły zaangażuje się w aktywną pomoc zwierzętom. Będą się też zastanawiać nad wieloma ważnymi sprawami, m.in. czy warto chodzić do ZOO i dlaczego ludzie polują na zwierzęta. Nie zabraknie też wątku o zdrowym odżywianiu i ochronie przyrody. Na razie nie zdradzamy nic więcej.

Donata i Jerzy – rodzice małego Leo i autorzy książeczki „Mamo, Tato – dlaczego nie jemy zwierząt?”

Autorzy "Mamo, Tato - dlaczego nie jemy zwierząt?"

Książeczkę możecie kupić oczywiście w Wegarni :)

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>